patrzcie, kolejny post

Czesć, cześć, dzień dobry.
Lecimy dalej z moim Meryl-maratonem. Wczoraj w nocy skończyłam "She-Devil", dziś rano "Dom Dusz", teraz zaczęłam "Łowcę Jeleni". Powiem tak: jeśli miałabym oglądać do końca życia wyłącznie filmy w których gra Meryl, zrobiłabym to bez wahania. Moje uwielbienie do niej kiełkowało z każdym obejrzeniem "Mamma Mii", a teraz tylko eskalowało. Jestem oczarowana jej talentem, urodą, wszechstronnością.. No, po prostu Nią.
Nawet mam jej biografię. Dostałam na urodziny i, wstyd się przyznać, nadal nie ruszyłam. Leży na stercie innych książek i razem z nimi czeka, aż lektury przestaną być priorytetem.
No to sobie jeszcze poczeka 😅


Oczywiście dalej plotę bransoletki, bo czemu nie. Trochę się też uczę, bo trzeba, ale przecież nie samą nauką żyjemy. Tylko część z moich planów na życie wymaga studiów, ale niestety wszystkie, w tym ten najbardziej realny, wymagają matury 😅

Dobra, wracam do muliny i Meryl.
Myjcie ręce,
M.

Komentarze

Popularne posty